Mój film świąteczny

Wciąż pamiętam jaka jest istota świąt, mam także świadomość, co naprawdę jest w nich ważne, ale niestety, u mnie też będzie dziś trochę laicko i komercyjnie;(

Pewnie zaskoczę Was mówiąc, że… moim ulubionym filmem świątecznym wcale nie jest Love actually, chociaż oczywiście mam do niego ogromny sentyment (i oglądam nawet latem:P). Każda przedstawiona tam akcja ma w sobie mnóstwo uroku, wszystko ukazane jest jednak dość powierzchownie. To jednak nie lada sztuka „upchnąć” w jednym filmie tak wiele różnych historii, w dodatku każdą przedstawić w sposób interesujący. Chyba nawet nie mam ulubionego wątku, chociaż Hugh Grant jako zakochany premier zawsze budzi we mnie ciepłe uczucia:)

hugh grant nov 2012  Można też powiedzieć, że identyfikuję się z jego wybranką, gdyż mnie również zdarzyło się siarczyście przekląć w obecności przełożonego;(
priZa najzabawniejszy uznałabym wątek kręcenia filmu porno, przez czarująco nieśmiałą parę, która w realnym życiu waha się nawet przy pocałunku:D
LoveActuallypor

A teraz coś z naszego podwórka:) Niedawno obejrzałam film Listy do M, który wbrew pozorom jest zupełnie przyzwoitym obrazem (jeśli wziąć pod uwagę poziom polskiej kinematografii w ostatnich latach), ale zastanawiam się po jaką cholerę, tak uporczywie promuje się go jako polską odpowiedź na Love actually. Ileż trzeba mieć kompleksów, aby reklamować swoje dzieło słowami: „(…) bohaterowie odkryją, że to, co ich spotkało, to właśnie miłość!” oraz plakatem, który jest niemal identyczny jak plakat rzekomego pierwowzoru. Rzekomego, gdyż w „Listach”….jedynym wspólnym elementem są oczywiście święta oraz fabularna wielowątkowość. Mnogość różnic jest tutaj jednak atutem, bo przecież udało się stworzyć zupełnie nowe, oryginalne historie. Pozytywnym aspektem filmu są również całkiem dobre zdjęcia, a także sporo zabawnych i zaskakujących scen.

listy do m
Muszę powiedzieć, że film mi się podobał, mimo, że nie rozumiem fenomenu Karolaka i irytuje mnie maniera w głosie Romy G. Za nachalne szukanie podobieństw do filmu To właśnie miłość stawiam jednak minus jak stąd do Irkucka:P

Moim numerem 1 jest natomiast film Bad Santa za bezpretensjonalne i ironiczne ukazanie świątecznego, komercyjnego patosu. Niegrzeczny Billy Bob Thorton idealnie wszedł w rolę cynicznego Mikołaja, który pomimo wrednego charakteru wzbudza w nas jakiś rodzaj chorej sympatii. Jego przeciętny do bólu podopieczny wywołuje we mnie zawsze uśmiech politowania. Szczególnie w scenie przyłapania Mikołaja in flagranti, kiedy „wyskakuje” z tekstem: Good night, Santa. Good night, Mrs. Santa’s sister. O błoga nieświadomości!:D

willieandmrs.santassister
Dobre, „brudne” dialogi, kontrastujące z wyrafinowaną muzyką klasyczną, ciekawie zbudowane postaci, oryginalny scenariusz i doskonałe role czynią ten film innym i wyjątkowym, pośród przesłodzonych obrazów o tematyce świątecznej. Niektórzy mogą poczuć się szczerze zdegustowani niektórymi scenami, jednak ja zawsze wracam do niego z nieskrywaną przyjemnością:)
bds  

bad-santaa„Fuck me Santa!” 😀

Tytuł oryginalny: Bad Santa
Tytuł polski: Zły Mikołaj
Reżyseria: Terry Zwigoff
Rok produkcji: 2003
W rolach głównych: Billy Bob Thorton (Santa), Lauren Graham (Mrs. Santa’s sister),
Bardzo subiektywna ocena :8/10

Reklamy

One thought on “Mój film świąteczny

  1. Mi też podobał się film „Listy do M.” Byłam pozytywnie zaskoczona. Myślałam, że będzie to kolejna klapa w stylu tych wszystkich typu „Kac Vegas”. Nie ma to jak „Kiler”, „Chłopaki nie płaczą”. Szkoda, że większość aktualnych polskich komedii jest beznadziejna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s