Ciemna strona baśni: Królewna Śnieżka

Postanowiłam ponownie sięgnąć po książkę Bruno Bettleheima i pokazać kilka aspektów jednej z najpopularniejszych baśni w interpretacji psychoanalitycznej. Oczywiście z moim bezstresowo- refleksyjnym komentarzem:D

bruno
U matki Królewny Śnieżki pragnienie posiadania dziecka łączy sie z ukłuciem w palec
i pojawieniem się krwi. Symbolika jest tu dość ciekawa- kiedy kobieta jest gotowa do posiadania dziecka, musi pojawić się krew. W ten sposób baśń oswaja dziewczynkę z przyszłą menstruacją oraz krwią towarzyszącą pierwszemu zbliżeniu. Obraz ma uspokoić dziecko i zasugerować, że krwawienie jest zjawiskiem naturalnym i koniecznym, kiedy osiągniesz dojrzałość i zapragniesz potomstwa.

tumblr_mb7zxsv22m1r6y67yo1_500
Biała cera Królewny wywołuje przekonanie o jej delikatności i niewinnosci. Zestawienie jej z czerwonymi jak krew ustami (w innych przekładach rumieńcami) sugeruje natomiast dualizm jej natury- z jednej strony aseksualnej, niewinnej, a z drugiej erotycznej. Jednocześnie czerwień oznacza wewnetrzne popędy, namiętności i emocje (ID), poskramiane jednak przez czystość i doskonałość bieli (superego).

Szczęśliwe dzieciństwo Śnieżki kończy się wraz ze śmiercią matki. Macocha reprezentująca archetyp narcystyczny, ulega niechęci i zazdrości w stosunku do przybranej córki – jej dojrzewanie oznacza bowiem nieuchronność starości, a w końcu
i śmierci. Macocha uosabia złą stronę matki – kontrolującą i toksyczną. Może też reprezentować nasze wewnętrzne ograniczenia, bariery, które nie pozwalają na rozwinięcie pełni możliwości.

snow_white_and_the_hunstman___revanna_early_concep_by_jeffsimpsonkh-d528p7m Źródło

Postać Myśliwego podobnie jak w Czerwonym Kapturku staje się substytutem nieobecnego ojca. W dziecięcej wyobraźni jest on obrońcą przed bestiami – kontroluje je i poskramia. Psychoanaliza łączy go z umiejętnością panowania nad wlasnymi popędami. Dziewczynka czerpie satysfakcję, że mężczyzna udziela jej wsparcia w konflikcie z drugą kobietą . Tymczasem Myśliwy (opiekun, obrońca) nie opowiada sie jasno po żadnej stronie- nie wypełnia wprawdzie polecenia Królowej, ale zostawia Śnieżkę w lesie na niemal pewną śmierć. Nie chce on pełnić roli przewodnika w dojrzewaniu dziewczynki. Jednocześnie opuszczenie Śnieżki przez Myśliwego zdaje się sugerować niemożność jej dalszego przeciwstawiania się wewnętrznym namiętnościom.

92dd351d0a69ae3a4f0e21c5ce3919c8Źródło

Macocha zgodnie z pradawnymi wierzeniami, spożywając serce dziewczyny chce wejść w posiadanie jej naturalnych przymiotów.

Teoretycznie Śnieżka wycofuje się z rywalizacji i ucieka do świata dziecięcego (krasnoludki, symbolizują bowiem wg Bettleheima zatrzymanie się na pewnym etapie, nieosiągnięcie pełni dojrzałości). Relacja królewny z nowymi znajomymi jest zatem pozbawiona jakiegokolwiek aspektu seksualnego. Całe szczęście:)

Autor zauważa, że Śnieżka bynajmniej nie jest pozbawiona narcyzmu i odrobiny próżności, dlatego tak chętnie i z zainteresowaniem przyjmuje oferty przebranej macochy. Najpierw gorset, który ma wyeksponować kobiecość, potem zatruty grzebień, również służący podkreśleniu urody.

just-snow-white_o_832372
Prezenty Złej Królowej nie doprowadzają do śmierci dziewczyny, ale do jej bezwładności, uśpienia, zahamowania budzącego się erotyzmu i kobiecości. Bettleheim ładnie nazywa ten proces regresją do stanu utajenia.

W końcu Śnieżka próbuje zatrutego jabłka (owocu od zawsze symbolizującego pokusę i płciowość, tutaj znów pojawia się znacząca czerwień), traci tym samym niewinność i zapada w sen.

apple
Na szczęście, jak to w baśniach bywa, pojawia się Książę (chyba skrywający skłonności nekrofilskie) i postanawia zabrać pięknego trupa do domu:D
Sen w szklanej trumnie jest ostatnim etapem dojrzewania królewny. Wychodzi z okresu beztroskiego dzieciństwa i w cudowny sposób budzi się już jako młoda kobieta.
Od tej chwili Śnieżka osiaga symboliczną umiejetność łączenia czerwieni z bielą czyli harmonijną koegzystencję ID z superego.

Tutaj moja ulubiona, filmowa adaptacja tej klasycznej baśni.

A tutaj  mój poprzedni wpis na temat ciemnej strony Czerwonego Kapturka:)

Dzięki za uwagę:D

Reklamy

„Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga z brylantów”

Powstanie Warszawskie. Dziś rocznica śmierci jednego z ważnych dla mnie poetów – Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Oto chyba najbadziej znany jego wiersz:

Elegia o … (chłopcu polskim)

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

A tutaj fragment innego utworu – jednego z tych, które miały spory wpływ na moje życiowe wybory:

(…)
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne – obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

    .

Filmowy miesiąc cz.3

Zaczął się czerwiec. Słońce zaledwie nieśmiało wychodzi zza chmur, za to wiatr bezceremonialnie zrzuca mi codziennie kaptur z głowy… Ot, angielska pogoda w całej okazałości:)
A oto filmy, które ostatnio obejrzałam:)

Czwartego czerwca z racji pewnej rocznicy sięgnęłam ponownie po film dokumentalny Nocna zmiana- pozycję obowiązkową dla każdego Polaka. Świetnie pokazuje proces obalenia rządu Jana Olszewskiego przez Bolka i spółkę oraz cały ten magdalenkowy teatrzyk.

nocna_zmiana_2Okno na podwórze– w ubiegłym miesiącu porównanie klasyku Hitchcoka do Niepokoju z 2007 roku zainspirowało mnie do ponownego zobaczenia tego pierwszego. Był to jeden z filmów, które obejrzałam jako dzieciak i zapałałam miłością do zbrodni:D Okno na podwórze jest jednak filmem dość subtelnym, a niepokojących momentów znajdziemy tu naprawdę niewiele. Ma jednak w sobie niesamowity urok, a widok przepięknej Grace Kelly zapada w pamięci na długi czas.

Rear Window - James Stewart and Grace Kelly

Obejrzenie trzech filmów z tego miesiąca uważam za  zmarnowanie czasu:D Chociaż właściwie nigdy nie żałuję tego co zobaczyłam, bo przecież daje mi to podstawy do dostrzeżenia pozytywnych aspektów w innych filmach:)

Och Karol 2- OMG co za gniot:) Owszem, wizualnie całkiem ładny (chociaż nieco mdły i cukierkowy) – śliczne dziewczyny, piękne krajobrazy i wnętrza, ale fabularnie to jakieś nieporozumienie…Naprawdę wystarczyło tylko trochę podrasować scenariusz pierwowzoru z lat 80, ale okazało się to zbyt trudne dla twórców. ………..SPOILER Końcowa scena mająca sugerować przemianę głównego bohatera jest zupełnie pozbawiona sensu (oto nasz Karol „zakochuje się” w kolejnej sexy lasce, której nawet nie zdążył poznać).

Godziny strachu– być może nie jest to film zły, wielu osobom bardzo się podoba, ale główni bohaterowie byli dla mnie tak nieznośnie irytujący i niewiarygodni, że naprawdę opadały mi ręce.  Nie podobaly mi się też efekty wizualne usiłujące wmówić widzowi ciągłą dynamikę akcji (np. wirujące otoczenie w tle statycznych bohaterów). Moją ocenę nieco zawyżyło niezłe zakończenie oraz poprawny Pierce Brosnan. Reszta aktorów- bez komentarza.

Uwikłany– zupełnie nie utkwi mi w pamięci. Nieco przewrotny, świąteczny klimat, sztywny jak zawsze Ben Affleck, niezła Charlize Theron (lubię w niej to, że zawsze jest przekonująca- zarówno jako zła królowa, znudzona żona, dziewczyna z sąsiedztwa czy nawet morderczyni). W każdym razie, oglądając ten film wprost nie mogłam się doczekać napisów końcowych:P

1544och_karol_2_poster4
Na wyższą ocenę w mojej osobistej skali zasłużyły  w tym miesiącu:

24 godziny– zapowiadał się super, a potem zmienił się w typowy (momentami wkurzający) film sensacyjny ( „Te pościgi, te wybuchy!!!”).  Tym niemniej jest to kawałek naprawdę dobrego, chociaż trochę przekombinowanego kina. Dobre role małej Dakotki, Kevina Bacona i Charlize Theron. Co ciekawe (choć przykre), film został zadedykowany polskiemu operatorowi Piotrowi Sobocińskiemu, który w trakcie jego kręcenia zmarł na atak serca.

Zbliżenia– polski film utrzymany w surowej kolorystyce Chłodnego Lata;) Całkiem ciekawie opowiada historię toksycznej relacji matki i córki. Jest to obraz nieco depresyjny z naprawdę mocnymi akcentami. Szkoda , że postacie nie zostały nieco wyraźniej zarysowane psychologicznie. Świetne zakończenie!

Carte Blanche– pierwsze co pomyślałam po obejrzeniu: „Wow, ale perełka!”. Mam nieodparte wrażenie, że gdyby główny bohater był z pochodzenia Żydem, to film miałby spore szanse na docenienie za granicą:D Na początku myślałam, że to kolejna opowieść w stylu Młodych Gniewnych, ale pomyliłam się! Prawdziwa i poruszająca historia, rewelacyjny Chyra, dobra muzyka, naturalne dialogi, ciekawie rozwiązany wątek miłosny… Nie podobał mi się tylko epizod z kumplem głównego bohatera i jego problemami rodzinnymi, ale jednak nie zepsuł pozytywnego wrażenia.

carte Trzy ostatnie filmy również bardzo przypadły mi do gustu.

Utalentowany Pan Ripley– inteligentnie skonstruowany scenariusz i naprawdę doskonałe aktorstwo. Dla mnie trochę za dużo jazzu, ale to dlatego, że wprost nie znoszę tego gatunku:D Film jest zaskakujący, zrealizowany w przepięknej scenerii  i zmuszający do myślenia. Dodatkowo pozostawia przyjemne uczucie niedosytu:)

Pojedynek- dość surowy w formie- minimalna ilość aktorów, niewiele przestrzeni, pewna teatralność. Ale w tym chyba tkwi jego urok, że skupiamy się wyłącznie na aspekcie psychologicznym- kto będzie zwycięzcą niebezpiecznie podstępnej gry pomiędzy dwoma bohaterami. Pomimo tak skromnych środków, naprawdę uzyskano świetny rezultat, a film trzyma w napięciu do samego końca.

Dzikie historie– kompilacja kilku historii o ludziach, którym w pewnym momencie życia zabrakło spokoju i opanowania. Dodam, że jest to obraz przewrotnie zabawny, chociaż chyba raczej dla miłośników czarnego humoru. Niektóre opowieści są dość brutalne, tytuł filmu jest zaś w pełni uzasadniony. Naprawdę, ogląda się z otwartą gębą, a każda historia jest w jakimś stopniu ujmująca;D

relatTo wszystkie pozycje, ciekawe jestem czy podzielacie moje opinie. Pozdrawiam:)

Filmowy miesiąc cz.2

Kocham maj, ale w Polsce kochałam go dużo bardziej niż w Anglii. Mam wrażenie, że tutaj każda pora roku jest prawie taka sama. Właściwie przez wszystkie sezony chodzę w tej samej kurtce! Dziś wybory prezydenckie- mam nadzieję, że podejmiemy mądrą decyzję, ale tak naprawdę to sama nie wiem czy w to wierzę…

W tym miesiącu jak zwykle obejrzałam kilka nowych dla mnie filmów oraz ulubione starocie. Z tych ostatnich, tym razem padło na bardzo pozytywny film Pod słońcem Toskanii, który zawsze wprawia mnie w dobry humor. W innym klimacie utrzymane jest natomiast Fatalne zauroczenie, o którym pisałam TUTAJ. Sięgnęłam także po dobry film Clinta Eastwooda z nim samym w roli głównej. Władza absolutna opowiada złodzieju, który demaskuje obłudę na szczytach władzy. maj1
Podobnie jak w poprzednim, w tym mieiącu również udalo mi się zobaczyć trzy komedie:

Czas na miłość– spoko pomysł, fajny brytyjski akcent i niezła muzyka, ale sam film wydał mi się nieznośnie naiwny…Samo przesłanie jest bardzo pozytywne: przeżywaj każdy dzień tak, jakbyś wrócił z przyszłości, aby go naprawić:)

Głupi i głupszy badziejczyli Harry i Loyd znowu w akcji:D No cóż druga część jest trochę słabsza niż klasyk sprzed lat, chciaż poziom humoru bardzo zbliżony. Ja się uśmiałam, ale esteci będą raczej zażenowani;D Rozbroił mnie Lloyd i jego kupon totka;)

Lepiej być nie możezabawna historia przemiany totalnego gbura:) Dobra rola Jacka Nicholsona, chociaż wydaje mi się, że na Oscara bardziej zasłużył wtedy Matt Damon za Buntownika z wyboru. Film z Nicholsonem niestety znużył mnie i pomimo niezłych tekstów zupełnie nie zachwycił (w przeciwieństwie do piesełka, który był cudny:*)

maj 2 Sięgnęłam także po Z dystansu – ciekawy i ładnie zrealizowany film o nauczycielu (w tej roli mój Adrian Brody) i jego podopiecznych. Porządnie zrealizowany i zagrany. Podobało mi się nawiązanie do Edgara Allana Poe, którego uwielbiam, ale film wydał mi się troszkę pseudointelektualny i wątki na siłę melodramatyczne i przesadzone. Niestety, straciłam czas na beznadziejny film o seryjnym mordercy niewidomych dziewcząt Jennifer 8 – chaotyczny i nieprzemyślany, ale z przyzwoitym aktorstwem (m.in. świetna Uma Thurman). W podobnej tematyce utrzymany jest kolejny, dużo lepszy obraz: Amnezja z Ashley Judd. Muszę przyznać, ze intryga jest dobrze skonstruowana i zakończenie nawet zaskakujące. Ponadto obejrzałam Medium, będący kompilacją trzech różnych historii. Bohaterowie każdej z nich zostają w jakiś sposób doświadczeni przez śmierć, a ich losy w pewnym momencie się splatają. Warto zobaczyć- nie jest to może film wybitny, ale może nawet wzruszać. maj3

W ostatnim miesiącu miałam też okazję zobaczyć:

-Niepokój-  film trochę naiwny, ale dobrze się go ogląda. To taka młodzieżowa i bardziej dynamiczna wersja klasycznego Okna na podwórze:). W głównej roli Shia LaBeouf (znany np. z teledysku do Elastic heart). Wydaje mi się, że koleś ma potencjał i kiedyś usłyszymy o nim „na poważnie”.

-Wszystko będzie dobrze– bardzo dobry i przekonujący, polski film o wielkiej ambicji i poświęceniu. Żałuję, że obejrzałam go dopiero teraz.

-Komora– młody prawnik podejmuje się obrony swego dziadka-rasisty, skazanego na karę śmierci. Całkiem OK, ale irytowało mnie szukanie „ludzkiej twarzy” w zbrodniarzu: jego zachwyt nad wschodem słońca czy więzienne przyjaźnie z „czarnymi”. Ale zapewne chodziło o ukazanie niejednoznaczności ludzkiej natury- w każdym drzemie i dobro i zło, od nas zalezy co przeważy.

maj 4

Dwie ostatnie pozycje, które obejrzałam to:

American Psycho naprawdę bardzo mi się spodobało budowanie scen na zasadzie kontrastu- spokojna muzyka plus brutalne sceny. Można dostrzec także obnażenie płytkiego konsumpcjonizmu i dzisiejszego stylu życia. Film na pewno zmusza do myślenia, bo nawet po jego zakończeniu nie możemy być pewni co jest prawdą, a co jedynie kreacją psychopatycznego umysłu.

– Musimy porozmawiać o Kevinie– kurczę, miałam wrażenie niewykorzystanego potencjału. Obserwujemy losy matki, która zmaga się z krnąbrnym i nieposłusznym dzieckiem, którego działania są coraz bardziej niepokojące. Podobało mi się delikatne sugerowanie podobieństwa Evy (świetna Tilda Swinton) i jej syna, które na początku wydaje się nieoczywiste. Przez cały czas czekamy kiedy rodzice w końcu porozmawiają o Kevinie, a czy do tego dochodzi musicie przekonać się sami:)

maj 5

To tyle, do zobaczenia następnym razem:)

Pejzaże jak typy urody – część 4 – Jesień

Oto dotarliśmy do ostatniego typu kolorystycznego, podobnie jak poprzednie podzielonego na 3 podtypy.

Zgaszona Jesień (Soft Autumn): soft autumn national geo To typ siostrzany dla Stonowanego Lata ( oznacza to, że mogą one „pożyczać” kolory ze swoich paletek:) ).  Podobnie jak jej chłodny odpowiednik, Stonowana Jesień odkrywa swoje piękno w barwach zgaszonych i subtelnych. Wkracza jednak w strefę odcieni ciepłych, choć nie wyrazistych czy dominujących.  Jednocześnie, ten podtyp ma w sobie sporą dozę neutralności, co może stanowić duże ułatwienie w dobieraniu właściwych kolorów. Mówiąc w skrócie: będzie jej super w ciepłych odcieniach, ale nie będzie fatalnie w chłodnych;) Słowem opisującym  Zgaszoną Jesień jest dla mnie „NIEJEDNOZNACZNOŚĆ” .

Głęboka Jesień (Deep Autumn): dark autuuuumnKolory mocne i wyraziste determinują ten podtyp Jesieni. Kojarzy mi się z nim pewna namiętna „ZMYSŁOWOŚĆ” i to właśnie z tym wyrazem ją utożsamiam. Kolory intensywne, pełne, bogate, ale nie do końca kontrastowe- raczej harmonijne i przenikające się. Dominują czerwienie, ale takie, w które mocno wkraczają pomarańczowe i żółte tony. Od głębokiej (czasem zwanej Ciemną) Jesieni bije blask witalności i zdecydowania.

Ciepła Jesień (Warm Autumn). warm autumn2Nie da się ukryć że dominantą kolorystyczną tego typu będzie ciepło:) Bije ono z oczu, cery i włosów, które w swojej słonecznej kolorystyce są doskonale harmonijne. Brak tu jednak tak dużej intensywności jak u Głębokiej Jesieni, za to skrywa się w niej naturalna, ale wciąż ciepła delikatność. Dobrze będzie wyglądać w kolorach ziemi, subtelniejszych czerwieniach (wciąż z żółtymi i złotawymi podcieniami). Ten podtyp w rozszerzonej analizie kolorystycznej można dobrze opisać wyrazem „PROMIENNOŚĆ”.

                                                                             …

W ten sposób przeszłyśmy do finału cyklu o typach urody, przypominających naturalne pejzaże. W kolejnych postach postaram się pokazać paletki kolorystyczne dla poszczególnych podtypów oraz przykłady sławnych reprezentantek dla każdego z nich;)
Bye bye!

Źródła obrazków:
fanpop.com
nationalgeographic.com.
picspaper.com

Gone girl

Ktoś zapytał mnie dlaczego oceniłam Zaginioną dziewczynę na zaledwie 7/10. Próbowałam odpowiedzieć na filmwebie, ale mam tam ograniczoną liczbę znaków, przenoszę więc swoje wyjaśnienie tutaj i ostrzegam: mocno SPOILERUJĘ, jeśli nie widziałeś filmu- nie czytaj:)

720x405-gone-girl-DF-01826cc_rgb
Zarzut brzmiał: dałaś chyba najniższą notę wśród znajomych z FW. Czy to przez tą okropną scenę z nożykiem do tapet? M.J

Odpowiadam zatem:

Ależ bynajmniej, ja jestem bardzo odporna nawet na najbardziej brutalne sceny:D Chociaż ta wspomniana faktycznie stała na przyzwoitym poziomie:)
Wśród ocen moich znajomych jest kilka nawet niższych od mojej, ale skoro zostałam wywołana to muszę się wytłumaczyć:P

Powiem szczerze, że aby odpowiedzieć na Twoje pytanie musiałam sobie nieco ten film przypomnieć, mimo że oglądałam go stosunkowo niedawno. To tylko potwierdza fakt, że nie wzbudził on we mnie większych emocji. Z pewnością jest dobrze zrealizowany i ma świetnie budowany klimat niepewności i tajemnicy. Wprawdzie Affleck na wyżyny aktorstwa się nie wspiął, ale jego braki świetnie rekompensuje Rosamund Pike i nawet nie byłabym bardzo zawiedziona gdyby zgarnęła Oscara sprzed nosa J. Moore .

rosamund

OK, wahałam się pomiędzy 7 a 8, zdecydowałam się na tę niższą z kilku powodów, które zapewne uznasz za absurdalne, ale ocena to przecież kwestia indywidualna i zawsze subiektywna;) Po pierwsze, nieco przekombinowana fabuła, co moim zdaniem niepotrzebnie wydłużyło film i uczyniło go nierównym- od emocjonujących zwrotów akcji przechodzimy w nudnawy suspens. Zapewne zastosowano ten zabieg dla podkręcenia uczucia grozy, we mnie jednak wzmogło potrzebę spoglądania na zegarek:)

Po drugie, niesamowicie wnerwiło mnie zakończenie. Oto (po wszystkich numerach, jakie odwaliła Amy) przykładny mąż decyduje się na pozostanie u jej boku „dla dobra dziecka”. A przynajmniej taką otrzymujemy sugestię, choć zakończenie zapewne może pozostać otwarte. Jeśli jednak przyjmiemy tę pierwszą wersję, a wszystko na nią wskazuje, to naprawdę: bardziej patetycznie się nie dało:) Mając możliwość obnażenia jej manipulacji, koleś po prostu siedzi potulnie i gra szczęśliwego męża:O
Pozostawię bez komentarza jego ufność w prawdziwość testu ciążowego:)

Swoją drogą plan sfingowania pierwszej ciąży runąłby, gdyby zaproszona przez Amy koleżanka spuściła po sobie wodę w toalecie;)

Decyzja o powrocie Amy do domu podjęta po wzruszającej przemowie męża w TV.
Taki misterny plan schrzanić przez rozterki emocjonalne?

Kolejna sprawa, to niewielkie zainteresowanie policji, tym co faktycznie zaszło w domu Collinsa. Jeśli nawet kamery zainstalowano tylko na zewnątrz posiadłości, powinny one zarejestrować wspólny przyjazd (kiedy Amy już zmieniła fryzurę). Ale okej, to taki szczegół, możemy to zrzucić na niekompetencję śledczych, a niekoniecznie na lukę w scenariuszu.

W szpitalu zostawiono Amy całą we krwi (czyli nie sprawdzono obrażeń ciała, poza ginekologicznymi), aby melodramatycznie mogła zmyć ją z siebie dopiero w domu.

rosamund2

Scena pod prysznicem i szantaż emocjonalny-”jeśli mnie opuścisz, wszyscy cię znienawidzą”. Zdecydowanie miałabym gdzieś opinię innych, stawiając na szali dalsze życie z psychopatką. Tymczasem nasz gapciowaty bohater zgadza się na wszystkie warunki Amy i daje się jej otulać przed snem (sic!).

Po powrocie do domu  już kolejnego dnia kobieta pojawia się na imprezie i z uśmiechem pozuje do zdjęć. Dość szybko wychodzi z roli ofiary, a przecież chce by uwierzono w jej wersję wydarzeń z minionego miesiąca: porwanie, głodzenie, wielokrotne gwałty, utrata dziecka (swoją drogą lekarze chyba powinni zauważyć, że ciąży nie było), wreszcie zamordowanie prześladowcy. Tymczasem nasza bohaterka w takim momencie życia opowiada frazesy o próbach ratowania związku.

Jeszcze kilka rzeczy mnie zdenerwowało (m.in coś z tymi listami-zagadkami zostawianymi dla Afflcka), ale już ich nie pamiętam, a nie chce mi się drugi raz oglądać, wybacz:) ).

Absolutnie rozumiem, że ktoś może uważać ten film za arcydzieło. Mnie np. bardzo przypadł mi do gustu „monolog”Amy w samochodzie, kiedy ujawnia imponujący plan zemsty. Mimo wszystko „Gone girl” po prostu mnie nie przekonał, mimo że Finchera szczerze uwielbiam. Tutaj nieco irytował mnie typowy dla niego klimat grozy, budowanej przez wszechobecną ciemność i przeszywającą muzykę. Takie troszkę konwencjonalne i trywialne zabiegi dla wzbudzenia niepokoju u widza. Być może dojrzeję pewnego dnia do tego filmu i wtedy ocenę zmienię… Aha, podobno w książce pewne kwestie, które uznałam za nielogiczne są rozwinięte i wyjaśnione, ale przecież oceniamy tutaj film, który powinien być jednak całościowy i kompletny nawet oderwaniu od literackiego pierwowzoru.
🙂

Filmowy miesiąc cz. 1

W tym miesiącu oprócz nowych dla mnie filmów, obejrzałam też kilka ulubionych „klasyków” (w Wielkanoc powtarzano np. Pretty woman oraz Królewnę Śnieżkę i Łowcę– smutno mi, że ten film ma tak negatywne recenzje, dla mnie jest naprawdę świetny:
Pisałam o nim tutaj:
https://czarownicakat.wordpress.com/2012/10/25/mirror-mirror-on-the-wall/).

post 1
Ponadto zobaczyłam ponownie Cast away, bo ten film zawsze wprawia mnie w dobry nastrój, a także starego, dobrego Znachora, gdyż akurat natknęłam się nań w czeluściach Youtube.

post 2

Sięgnęłam też po rewelacyjny dokument o Kazimierzu Piechowskim, bohaterskim  uciekinierze z obozu w Oświęcimiu. Wyobraźcie sobie, że zorganizował on zaiste brawurową akcję: w przebraniu SSmana wykradł samochód, po czym przejechał nim przez bramę (wraz z trzema kolegami), w dodatku opieprzając po niemiecku głównych strażników:D Gdyby nie tragizm samych okoliczności skomentowałabym zdarzenie następująco:

trol
Wniosek: dzieci, uczcie się języków, bo nie wiadomo kiedy Wam się przydadzą:) Sam film Uciekinier jest dla mnie bardzo emocjonujący i za każdym razem przygryzam wargę w napięciu i oczekiwaniu:D

post 3
Pierwszy raz obejrzałam natomiast:
2 typowe thrillery z lat 90 –Psychopata (Copycat) czyli całkiem sprawnie zrealizowany film o seryjnym mordercy oraz dużo słabszy Sidła Miłości (Body of Evidence). Twórcy tego ostatniego chyba czerpali inspirację z Nagiego instynktu, niestety wiele zabrakło do osiągnięcia podobnego poziomu. Madonna w głównej roli spisała się nawet przyzwoicie, chociaż to słowo zupełnie nie pasuje do wykreowanej przez nią postaci (if you know what I mean:)).

post 5

W ostatnim miesiącu miałam też okazję zobaczyć trzy komedie:
Kocha, lubi, szanuje (Crazy, Stupid, Love), która pomimo świetnej obsady jakoś nie do końca mnie zachwyciła. Za to Ryan Gosling…tutaj był bardzo hot;) ;

Magia w blasku księżyca (Magic in the Moonlight) czyli jeden z nowszych filmów Allena. Wspominałam kiedyś, że nie jestem wielką fanką jego twórczości, jednak (paradoksalnie) bardzo często oglądam jego filmy:D Magia (…) nie jest wybitnym dziełem, ale można obejrzeć dla słodkiej Emmy Stone, fajnego klimatu lat 20 i całkiem niezłych dialogów;

Julie i Julia (Julie & Julia), gdzie w ciekawy sposób pokazano losy dwóch kobiet: autorki książki kulinarnej (nieco ekscentrycznej Julii) oraz młodej sekretarki, pasjonatki gotowania. Film pomimo kilku zabawnych scen, świetnej realizacji i pewnej „smakowitości” jednak odrobinę mnie zmęczył i raczej nie sięgnę po niego ponownie.  Co więcej, scena gotowania homarów żywcem chyba miała być śmieszna, a mnie jedynie zasmuciła i zażenowała.

post 5

Ostatnie dwie pozycje, które obejrzałam to:
Bez przedawnienia (High crimes) z jak zwykle świetną Ashley Judd,
Motyl Still Alice (Still Alice) – pozwólcie, że nie skomentuję tłumaczenia tytułu:D

Pierwszy film niestety odebrałam jako dość nużący: jego akcja wydała mi się niepotrzebnie rozciągnięta, chociaż przyznaję- dużym plusem było jej zaskakujące rozstrzygnięcie. Film można obejrzeć także, aby przekonać się jak wygląda Jezus z Pasji w zupełnie innej roli:D

Still Alice natomiast to rewelacyjny film o inteligentnej i pełnej życia kobiecie, której pomimo młodego wieku postawiono diagnozę choroby Alzheimera. (Zasłużony Oscar dla Julienne Moore za rolę Alice!). Jest w tym filmie jakaś urzekająca prawda i piękno, pomimo prostoty samej historii.

Untitled ali

To tyle, pozdrawiam was mocno:)